IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Nathan Everald

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Nathan Everald
Nauczyciel ONMS
avatar

Male Skąd : Bułgaria, Sofia.
Różdżka : Heban, błona smoczego skrzydła, 13 cali, sztywna.
Ubiór : Spodnie dżinsowe, a także czarna koszula i adidasy na nogach.
Liczba postów : 6

PisanieTemat: Nathan Everald   Pią Lip 22, 2011 10:31 pm

1. Imiona: Nathan, Raphael.

2. Nazwisko: Everald.

3. Wiek: 27 lat.

4. Dom: Nie dotyczy.

5. Proponowana ranga: Nauczyciel opieki nad magicznymi stworzeniami.

6. Skąd Sofia, Bułgaria.

7. Czystość krwi: Czysta.

8. Charakter Everald wygląda na ostrego i wymagającego człowieka, który w każdej chwili może komuś coś zrobić, uderzyć bądź jakoś ukarać, jednakże to tylko mylące pozory.
Trzeba przyznać mu, iż jest trochę za bardzo porywczym mężczyzną, którego da się łatwo wyprowadzić z równowagi. By to zrobić nie trzeba się wiele wysilić, a gdy już się uda zdecydowanie uciekać gdzie pieprz rośnie, ponieważ jeśli się nie oberwie jakimś zaklęciem, to będzie dobrze. Niestety nie działa to, gdy ktoś jawnie ukazuje fakt, że chce po prostu zrobić mu na złość. Jeśli dojdzie do jakieś sprzeczki, stara się ją w miarę szybko stonować, co mu nie bardzo idzie, bo trzeba przyznać, że ma trochę niewyparzoną gębę i może powiedzieć kilka słów za dużo. Trzeba napomnieć, że robi to z ogromnym spokojem i opanowaniem, co jeszcze bardziej denerwuje innych.
Jeśli się na czymś porządnie skupi, to nie sposób jest go od owej czynności oberwać, chyba, że zdarzyłoby się coś naprawdę strasznego. Nie wiem ... zamek by się palił, Voldi by wpadł. To są awaryjne sytuacje. Oczywiście jest ich więcej, ale to tylko przykłady. Zawsze stara się swoje zadanie wykonywać z największą skutecznością i dokładnością, tak więc często był za to chwalony, a w dzieciństwie odznaczany za dobrą naukę. Jako dzieciak był strasznym kujonem, dosłownie jak panna Granger i łapał same dobre oceny.
Jest bardzo przyjacielską osobą. W stosunku do wszystkich odnosi się zawsze miło i ciepło. Jest kulturalny, zwłaszcza dla kobiet, chyba, że nie które nie wiedzą co to Savoir-Vivre i odnoszą się do niego jak do jakiegoś niewdzięcznika, sytuacja diametralnie się zmienia, ale nadal stara się być kulturalny. Trzeba przyznać, że czasami to nie wychodzi, ale bywa. Lubi się również droczyć (no, to dopiero się zacznie), czasami jest wredny (lecz naprawdę rzadko).
Oczywiście uwielbia magiczną faunę, z którą spędził ostatnie kilka lat swojego życia. Pewnie dlatego wybrał swój kierunek, a także pracę na stanowisku ONMS. Nie straszne są mu chimery, smoki czy inne nie wiadomo co, które należy do świata magicznego. Zna się na nich jak mało kto i rozumie je.
Jako nauczyciel jest tolerancyjny i uczniom pozwala na luzy na jego lekcjach, co nie podoba się innym nauczycielom, a raczej nie podobało, ponieważ w Durmstrangu nie ma czegoś takiego jak tolerancja. Ogólnie jest konsekwentny i wymagający w stosunku do prac domowych czy odpowiedzi, ale wtedy umie porządnie nagrodzić wykonaną przez kogoś pracę.
Co można o nim jeszcze powiedzieć ... jest pomocnym człowiekiem. Zawsze stanie w obronie słabszego, a także pomoże każdemu kto tego wymaga. Nie przejdzie obojętnie obok czyjeś krzywdy, ale co poradzić, że taki jest.
Chyba koniec psot.

9. Wygląd: Nathan jest zdecydowanie wysokim mężczyzną, ponieważ posiada aż metr dziewięćdziesiąt trzy wzrostu. Odziedziczył swój wzrost po rodzicach, ponieważ jego ojciec był niższy od niego o trzy centymetry, a matka siedem. Nie przeszkadza mu jego wysokość, mimo iż przez niego dla niektórych sprawia wrażenie strasznego. Co więcej on to nawet lubi swój wzrost, przynajmniej nie nabijali się z niego jak z jego młodszego brata, który zapewne wybije się nieco później w górę, lecz na pewno będzie wysoki. Trzeba przyznać, że już zaczął rosnąć poważniej w trzeciej klasie, a jego brat jest w szóstej i nie sprawia wrażenia jakiegoś ogromnego, co więcej jest niziutki.
Nie jest też również jakimś cherlakiem. To postawny i dobrze zbudowany mężczyzna, który jakby chciał, to by mógł porządnie komuś przyłożyć. Ciało ma muskularne, ręce silne. To zapewne efekt tego, że dużo ćwiczy, biegając i podnosząc ciężary. Także jego praca w rezerwacie smoków zrobiła swoje, ponieważ nawet jeśli takiego bydlaka trzymało kilku mężczyzn, to nadal trzeba było użyć do niego ogromnej siły. Często jego postura przydaje się w momencie gdy chce pokazać uczniom jakieś ciekawe stworzenie wymagające nieco większego wysiłku fizycznego. Karnację ma ni to jasną, ni to ciemną, taką można powiedzieć w sam raz. W sumie to szybko się opali, jak wyjdzie na słońce.
Na pierwszy rzut oka Nathan sprawia wrażenie "niedostępnego", oschłego i ogólnie poważnego człowieka. Wszystko przez jego ostre rysy twarzy a także wystające nieco kości policzkowe, przez które właśnie wygląda, że tak powiem "strasznie". Wszystko diametralnie się zmienia, w momencie kiedy się uśmiechnie, albowiem jego uśmiech jest doprawdy czarujący i uroczy.
Włosy są koloru kruczoczarnego i mozna powiedzieć, że nie są ani długie, ani bardzo krótkie. Są zadbane i praktycznie zawsze postawione na żel. Nathan posiada również krótki zarost, który nadaje mu tej męskości.
Oczy są koloru beżowego, w sumie to tak jasnego, że aż dziwnego, no, ale nic. Są duże, okrągłe i przejrzysta, a jego wzrok przenika na wylot. Czasami można się przestraszyć, naprawdę.
Zwykle chodzi ubrany w koszule o ciemnych barwach takich jak czerń czy granat. Czasami ma też na sobie marynarkę, no bo ile można chodzić w tych szatach nauczycielskich. Przynajmniej on ma taki pogląd na ten temat. Na nogach zwykle dżinsy bądź sztruksy, to zależy, chociaż zwykle te pierwsze. Buty eleganckie, wypastowane. Na lekcje są to zwyczajne trampki bądź adidasy.
Biżuterii nie nosi, jedynie na lewym ręku ma zegarek, który pod biżuterię nie podchodzi, ponieważ jest bardziej sportowy niźli elegancki. Jest leworęczny.

10. Rodzina: Matka - Christine Everald. Nie żyje.
Ojciec - Ronald Everald. Nie żyje.
Młodszy brat - Christopher Everald.

11: Historia: - Nathan, jedziemy! - krzyknął mężczyzna na dole, który aktualnie poprawiał swoją szatę wyjściową. Jego żona obok poprawiała jasnoniebieską sukienkę, idealnie leżącą na jej smukłym ciele. Razem mieli zamiar wybrać się na przyjęcie u brata mężczyzny, którzy mieszkali na drugim końcu miasta. Chwilę później na schodach prowadzących na pierwsze piętro pojawił się chłopiec, na oko dziewięcioletni, o kruczoczarnych włosach, które nie były ani trochę ułożone, tylko potargane na wszystkie strony. Najwyraźniej nieco zmęczony, miał już się kłaść do łóżka, ale wypadało pożegnać się z rodzicami i życzyć im udanej drogi.
- Nadal uważam, że to nie najlepszy pomysł. - stwierdziło dziecko, które teraz przysiadło na jednym z drewnianych schodów, przyglądając się rodzicom swoimi jasnobrązowymi oczami. Jaki pomysł? Jego rodzice, mimo iż byli czarodziejami czystej krwi zamierzali pojechać na przyjęcie mugolskim samochodem, ponieważ ojciec chłopca interesował się naturą zwyczajnych ludzi i zawsze musiał wypróbować każdy przedmiot, który udało mu się zdobyć. Tym razem padło na auto, które mimo iż nowoczesne w złych rękach mogło doprowadzić do tragedii.
- Spokojnie. Będzie dobrze. - matka chłopca podeszła do niego i ucałowała go w czoło, a ojciec pomachał mu i otworzył drzwi wyjściowe, w których chwilę później oboje zniknęli. Młodzieniec zerknął tylko na drzwi od pokoju jego babci, które były już zamknięte, najwyraźniej spała. No cóż, wypadałoby, żeby on również się położył.

Chłopak zerwał się ze snu. Zerknął na zegarek - była godzina druga w nocy. Wydawało mu się, że ktoś stukał do drzwi, jednakże to chyba tylko jego wyobraźnia lub sen, który mu się przyśnił. Ułożył się z powrotem na swoim łóżku, lecz nie dane było mu na nim długo leżeć.
- Słucham panów? - z dołu dobiegł go głos jego babci, która najwyraźniej otworzyła komuś drzwi. Nathan wyskoczył w piżamie z łóżka i uchylił drzwi od swojego pokoju, tak by nie obudzić swojego młodszego brata, który spał w łóżeczku. Po cichu zszedł po schodach i usiadł na jednym z wyżej ułożonych stopni, słuchając tego co dzieje się nam dole.
- Tak nam przykro. - usłyszał tylko te słowa, a później głośny lament jego babki, która najwyraźniej aż nieco zasłabła. Nathan zerwał się i zbiegł na dół. Spojrzał na drzwi. Stało tam dwóch mężczyzn, z czego jeden podtrzymywał jego babcię, żeby nie zemdlała. Wiedział co się stało, a przynajmniej miał nadzieję, że to nie to, o czym myśli. Łzy mimowolnie stanęły mu w oczach, które chwilę później styknęły się ze spojrzeniem policjanta.

~

- Nathan. Nathan! - ktoś szturchał w ramię leżącego na biurku chłopaka, który nie dawał oznak jakiegokolwiek życia. Nawet oddech miał tak płytki, że wyglądał, jakby wcale nie oddychał. Leżał na książce, konkretnie dotyczącej jakichś magicznych stworzeń. Chłopak ocknął się i spojrzał na babcię, która stała nad nim jak na jakimś przesłuchaniu.
- Co. - powiedział niemrawo, po czym podniósł się otwierając oczy i nietrzeźwo patrząc na swoją babkę.
- Otrzymałeś list. - powiedziała do niego, po czym podała mu do ręki białawą kopertę zaklejoną pieczęcią. Chłopak zerwał się z miejsca i dosłownie wyrwał jej owy dokument, rzucając lekkie "przepraszam" za swoje zachowanie. Rozerwał pieczęć, po czym zaczął szybko czytać kartkę, która była w środku. Wiedział, co to za list, jednakże i tak chciał go przeczytać. Ha! Został przyjęty do szkoły magicznej, do Durmstrangu! Aż by podskoczył z wrażenia i podniecenia, gdyby nie jego babcia stojąca obok.

~

Szedł teraz długim korytarzem, jako pełnoprawny uczeń Durmstrangu. Rozglądał się po całym miejscu, było doprawdy wspaniałe. Takie starożytne, a jednocześnie nowoczesne. Był szczęśliwy, że w końcu mógł się tutaj znaleźć.
- Cześć! - krzyknął do niego niski blondyn, który chwilę pojawił się obok niego. Byli na tym samym roku, a Nathan był już jakieś trzynaście centymetrów wyższy. Był to jego przyjaciel, który ostatnio był ciągle czymś zajęty, a może to Nathan ostatnio zbyt wiele się uczył?
- Hej. - powiedział do owego chłopca i podał mu rękę, po czym razem ruszyli do klasy obrony przed czarną magią.

- Dziś przerobimy zaklęcie niewybaczalne. Cruciatus. - powiedział ostrym tonem ich nauczyciel, który to w zwyczaju miał stosowanie takich zaklęć na uczniach niesłuchających się lub brojących coś na przerwach. Nathan przełknął ślinę. Jemu to akurat nie groziło, ale jego kolegom, owszem.
- Kto przedstawi mi jego działanie? - spytał owy mężczyzna, a ręka czarnowłosego chłopaka momentalnie wystrzeliła w górę. - Ach no, jak zwykle. Everald. Nikogo więcej? - najwyraźniej nie. Wszyscy albo bali się odpowiedzieć,przez to, że jednak mają coś na sumieniu, albo po prostu nie wiedzieli.
- Jest to zaklęcie niewybaczalne, stosowane to torturowania drugiej osoby. - odpowiedział chłopak, najwyraźniej poprawnie, ponieważ nauczyciel uśmiechnął się perfidnie, tak miał w zwyczaju. Ogólnie w Durmstrangu rzadko kiedy ktoś się uśmiechnął z dobrej woli. Chwilę później cała klasa oglądała pokaz Crusiatusa na jednym z uczniów, lecz nikt tak naprawdę nie mógł na to patrzeć.

~

- TO JEST NIENORMALNE! - wrzeszczał wściekły mężczyzna, stojący przed biurkiem dyrektora Durmstrangu. Nie był już tym grzecznym, małym chłopczykiem z potarganymi włosami - teraz przed dyrektorem Durmstrangu stał wysoki i postawny mężczyzna, który najwyraźniej miał zamiar wygarnąć owemu człowiekowi co o tym wszystkim myśli.
- Nie będę stosował zaklęć na uczniach, jasne?! Ja tu uczę o magicznych zwierzętach, a nie czarnej magii, po za tym na tamtych lekcjach również - nie - powinno - się - ich - stosować - na - uczniach! - wrzeszczał na cały gabinet, i nawet nie dał dojść dyrektorowi do słowa, bo dobrze wiedział, że tamten i tak nic sobie tym nie zrobi i zaraz powie, że ten ma wyjść, albo znajdzie jakieś argumenty, które w ogóle nie wniosą nic do sprawy i będą tak beznadziejne jak jego sama osoba.
Słyszał, że pod drzwiami ktoś stoi i to nie jedna osoba, a kilka, które najwyraźniej podsłuchiwały. Nic sobie z tego nie robił. A niech wiedzą, co on sądzi o stosowanych karach z tej oto szkole.
- Na zbyt wiele sobie pozwalasz, Everald! - brodaty człowiek wstał ze swojego miejsca i najwyraźniej mając dosyć tego wszystkiego wyciągnął różdżkę w kierunku Nathana, jednakże ten był szybszy.
- Expelliarmus! - wrzasnął czarnowłosy mężczyzna, po czym ruszył w kierunku drzwi.
- Odchodze, do widzenia. - stwierdził na odchodnym, po czym zniknął w drzwiach i już więcej się tam nie pojawił, pozostawiając dyrektora ze swoimi patologicznymi zasadami.

~

Siedział obecnie w dość sporej wielkości gabinecie. Na jednej ze ścian wisiały portrety jakichś mężczyzn, którzy byli najprawdopodobniej byłymi dyrektorami tej szkoły, w której obecnie przebywał. Było tu jeszcze wiele interesujących rzeczy, jednakże Nathan przyglądał się siedzącemu na złotym drążku feniksowi.
- A więc chce pan zostać naszym profesorem od Opieki Nad Magicznymi stworzeniami? - zapytał Dumbledore, który siedział teraz za swoim biurkiem i poprawiał okulary. Było to pytanie retoryczne, gdyż Everald przedstawił mu swoje stanowisko wobec tej sprawy.
- Trzeba przyznać, że ma pan spore predyspozycje. - kontynuował dyrektor, który to zerkał na chłopaka siedzącego za jego biurkiem, a to na bok na dyrektorów siedzących w portretach i najwyraźniej się nad czymś zastanawiał.
- Nasz były profesor musiał odejść, tak więc myślę, że mamy nowego członka kadry. - powiedział i uśmiechnął się zerkając na Nathana.
- Dziękuję. - powiedział mężczyzna spuszczając wzrok i patrząc na swoje dłonie, które obecnie były ze sobą splecione na jego kolanach.
- Panie profesorze. Jest jeszcze jedna sprawa ...

~
12. Rok nauki: Ciągle się uczy : D
*13. Statystyki:

Transmutacja: 40/100
Magia Ofensywna: 50/100
Magia Defensywna: 35/100
Zaklęcia Zwykłe: 30/100
Alchemia: 20/100
Miotlarstwo: 25/100
Collage: Magii Żywiołów 20/100
Collage: Magii Bestii 20/100


14. Wykształcenie:

1980 - 1987r - Szkoła Durmstrang, wyróżnienie.
1987 - 1990r - Uniwersytet Nauk Magicznych im. Nicolasa Flamela w Londynie - kierunek Opieka nad Magicznymi Stworzeniami.

15. Doświadczenie zawodowe:

1987 - 1989r - praktyki w rezerwacie smoków, jako opiekun piskląt, później dorosłych osobników.
1989 - 1990r - stażysta w szkole Durmstrang - Opieka Nad Magicznymi Stworzeniami.
1990 - 1996r - nauczyciel w szkole Durmstrang - Opieka Nad Magicznymi Stworzeniami.
1996r - nauczyciel w szkole Magii i Czarodziejstwa Hogwart - Opieka Nad Magicznymi Stworzeniami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yelena Kiryllow
Opiekun Rocznika V
avatar

Female Skąd : Archangielsk
Różdżka : 10,5 cala, brzoza Ermana, średnio elastyczna, elegancka, rdzeń z włosa wili - matki
Ubiór : Prosta sukienka w kolorze ciemnej zieleni, sięgająca przed kolana i pozbawiona rękawów, idealnie komponuje się z karnacją dziewczyny.
Liczba postów : 101

PisanieTemat: Re: Nathan Everald   Pią Lip 22, 2011 10:51 pm

Akceptuję, choć czuję się osobiście dotknięta pominięciem w historii. Będę płakała... Faceci są bezduszni!

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Nathan Everald
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Zapisy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Lumos Maxima :: Gracze :: Karty Postaci :: Kadra Hogwartu-
Skocz do: